Strona wykorzystuje pliki cookies, jeśli wyrażasz zgodę na używanie cookies, zostaną one zapisane w pamięci twojej przeglądarki. W przypadku nie wyrażenia zgody nie jesteśmy w stanie zagwarantować pełnej funkcjonalności strony! Dowiedz się, jak możesz wyłączyć cokies w Twojej przeglądarce.
aaa.
bbb.
ccc.
ddd.
Description slide 5.
Description slide 6.
Description slide 7.
Description slide 8.

Tuż po północy, 8 października, grupa Plateran wróciła z 6-dniowej wycieczki objazdowej po Rumunii, państwie, które powstało dopiero w II połowie XIX wieku, a obecnie jest jednym z najbiedniejszych krajów Unii Europejskiej. Około 30% jego powierzchni  zajmują Karpaty i lasy. W Rumunii można jeszcze spotkać żywy folklor (niekomercyjny), furmanki ciągnięte przez konie, pasterzy pasących stada owiec i, niekiedy, wędrujące cygańskie tabory – to obrazy, których w innych państwach UE chyba już nie zobaczymy.

W drodze do krainy legendarnego Drakuli, podczas przejazdu przez Ukrainę, Plateranie zwiedzili Lwów – przepiękne miasto założone w średniowieczu, które od XIV wieku aż do I rozbioru naszego kraju, a potem w 20-leciu międzywojennym, należało do Polski.

We Lwowie obejrzeliśmy wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO Stare Miasto oraz Cmentarz Łyczakowski – jedną z najważniejszych dla polskiej kultury nekropolii, miejsce, gdzie pochowano m. in. Marię Konopnicką, Gabrielę Zapolską, Artura Grottgera, Stefana Banacha oraz słynne Orlęta Lwowskie – młodych obrońców polskości Lwowa z lat 1918 – 1920. Znakomite zabytki, z których wiele związanych jest z polską historią i kulturą, smaczne jedzenie, dobra kawa (wpływ tradycji austriackiej, gdyż Lwów znalazł się po I rozbiorze Polski pod panowaniem Austriaków), przystępne ceny oraz wspaniały – trudny do  opisania – galicyjski klimat miasta (podobny do krakowskiego) to niewątpliwe atuty  Lwowa,  który bez wątpienia warto odwiedzić.

Ze Lwowa udaliśmy się  do Suczawy – stolicy rumuńskiej części Bukowiny, regionu słynącego z zabytków architektury sakralnej, z malowanych kolorowo monastyrów, których część wpisana została na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Obejrzeliśmy dwa z nich: XVII-wieczny, otoczony warownym murem, monastyr Dragomira oraz pochodzący ze schyłku średniowiecza słynny kolorowy monastyr w Voronet.  Po zwiedzeniu Suczawy udaliśmy się do Braszowa, zabytkowego miasta z monumentalnym gotyckim kościołem (tzw. Czarny Kościół), pięknie położonego wśród  wzgórz, którego odwiedzenie jest żelaznym punktem większości wycieczek do Rumunii.

Po obejrzeniu starej części Braszowa zwiedziliśmy położone w jego pobliżu duże atrakcje turystyczne: malowniczo usytuowany na skale średniowieczny zamek w Branie, zwany powszechnie zamkiem Drakuli (choć z Władem  Palownikiem – pierwowzorem literackiego Drakuli – nie ma on nic wspólnego), budowlę niemiłosiernie eksploatowaną przez turystyczny przemysł, corocznie odwiedzaną w sezonie wakacyjnym przez tłumy miłośników wampirycznych klimatów z całego świata oraz – w Rasnovie – dobrze zachowane ruiny tzw. zamku chłopskiego. Zamki chłopskie i kościoły warowne znajdujące się w Rumunii to wyjątkowe w skali europejskiej zabytki architektury, oryginalne budowle wznoszone głównie przez kolonistów niemieckich w późnym średniowieczu, służące przed wiekami celom obronnym, przede wszystkim obronie przed ekspansją Turków najeżdżających Siedmiogród od początku XV wieku. Niektóre z dobrze zachowanych rumuńskich zamków chłopskich i kościołów warownych zostały wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Kolejne punkty naszej wyprawy to: zwiedzenie bardzo malowniczych okolic masywu górskiego Bucegi, m. in.  uroczego zamku Peles – letniej rezydencji królów rumuńskich wybudowanej pod koniec XIX wieku, znajdującej się w kurorcie Sinaia, historycznego Sybinu, założonego w średniowieczu przez kolonistów niemieckich miasta z dwoma pięknymi rynkami – jednej z głównych atrakcji turystycznych Transylwanii – i obejrzenie wspaniałego średniowieczno - renesansowego zamku w Hunedoarze, brzydkim przemysłowym mieście, jakich w Rumunii nie brakuje (liczne ruiny fabryk są przerażającym świadectwem przeszłości – bezmyślnej industrializacji Rumunii w czasach socjalizmu, szczególnie w okresie rządów w tym kraju N. Ceausescu – ostatniego rumuńskiego dyktatora doby socjalizmu).

Ostatni dzień wycieczki upłynął na podróży do Polski oraz zwiedzaniu stolicy Węgier – Budapesztu, pięknego miasta nad Dunajem, w którym obejrzeliśmy najważniejsze zabytki Budy i Pesztu. Oczywiście podczas naszej wyprawy spróbowaliśmy też rumuńskiej kuchni, którą cechują wszechobecna mamałyga (kasza kukurydziana) przygotowywana w różny sposób (jedliśmy ją z kwaśną śmietaną i białym serem) oraz zupy, z których najbardziej typowa dla Rumunii jest cibora de burta, czyli zabielane śmietaną flaczki o kontrowersyjnym smaku (znaleźli się jednak w naszej grupie odważni, którzy to danie zamówili w restauracji).

Była to pierwsza – w ponadstuletniej historii sosnowieckiej Szkoły nad Przemszą – wyprawa  Plateran do Rumunii, kraju jeszcze niezawłaszczonego przez masową turystykę, z którym Polska graniczyła w 20-leciu międzywojennym (granica polsko-rumuńska miała ponad 300 kilometrów długości). Nie jest to państwo łatwej urody, które jak Włochy, Hiszpania czy Chorwacja, zafascynuje rzesze turystów. To mniej zamożny od Polski kraj, który ma wspaniałe zabytki kultury (dawne monastyry, zamki chłopskie, kościoły warowne, średniowieczne miasta jak Sighisoara), dziewiczą naturę, duże populacje niedźwiedzi, wilków i innych dzikich zwierząt, interesujący i żywy folklor, ale także biedne i zaniedbane wsie oraz brzydkie przemysłowe i poprzemysłowe miasta. Rumunię, która od wstąpienia do UE w 2007 roku szybko się modernizuje, niewątpliwie warto odwiedzić nie tylko dla walorów, o których mowa wyżej, ale także po to, by uświadomić sobie, jaki cywilizacyjny postęp nastąpił w naszym kraju w ostatnim ćwierćwieczu i jak zróżnicowana pod względem geograficznym, gospodarczym i kulturowym jest Europa. Dokładną relację z naszej wyprawy do kraju Drakuli, kolejnego państwa Europy Wschodniej, które – po Litwie, Ukrainie i Rosji (Petersburgu) – Plateranie w ostatnich latach odwiedzili, będzie można przeczytać w październikowym numerze platerańskiej gazetki szkolnej. Zapraszamy do lektury E!MILKI.